Wszystko zaczęło się po upojnej nocy Aihy z Sazahem
-Cześć dziewczyno – Powiedział szczęśliwi Sazah.
-Cześć Sazah – odpowiedziała w niebo wzięta Aiha.
Dochodziła już 12 rano, a Sazahowi i Aihye nie chciało się wstawać z łóżka.
Po chwili zakochani usłyszeli pukanie do drzwi. To była mama Sazaha.
-Dzieci, śniadanie na stole- oparła Zofhia.
-Już idziemy- powiedział Sazah, następnie całując mamę.
-Dzień dobry- powiedziała Zofhia.
-siadajcie do stołu- powiedziała mama Sazaha.
Sazah z Aihą usiedli do stołu i zaczęli jeść ,mlaskając. Po śniadaniu poszli wziąć prysznic i chyba się ubrać.
Sazah miał dla Aihy niespodziankę.
-Aihśiu, ubierz jakieś obcisłe spodnie, byle nie jeansy !- powiedział Sazah
-Dlaczego?- zapytała zdziwiona Aihśia.
- To już niespodzianka- odparł Sazah dając Aihsie klapsa w tyłeczek.
Niespodzianką jak się okazało była Jolaha która czekała na małe co nieco.
-Tak, odparł Sazah to była nowa propozycja Sazah od tej chwili chciał aby było ich więcvej niż dwoje.
Aisha zniesmaczona odparła coś po hebrajsku
Jednym ciosem położyła wszystkich i żyła długo i szczęśliwie sama….